Szykują się kolejne podwyżki, które dotkną portfele kierowców. Po podpisaniu ustawy budżetowej, która zakłada ogromny deficyt, Ministerstwo Infrastruktury przedstawiło projekt zmian w przepisach dotyczących badań technicznych pojazdów. Nowe regulacje mogą boleśnie uderzyć po kieszeni kierowców, szczególnie tych, którzy spóźnią się z wykonaniem obowiązkowego przeglądu.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, projekt zmian w przepisach nie skupia się na poprawie bezpieczeństwa, a przede wszystkim na podwyżkach cen za badania techniczne oraz wprowadzaniu surowszych kar za opóźnienia. Propozycje zakładają powiązanie wysokości opłat za przegląd ze średnim wynagrodzeniem brutto publikowanym przez Główny Urząd Statystyczny. Warto zaznaczyć, że GUS często podaje dane, które mogą nie odzwierciedlać rzeczywistej sytuacji, zwłaszcza gdy nie uwzględniają firm zatrudniających poniżej 10 osób.
Obecne kary za brak ważnego przeglądu
Obecnie kontrolę stanu technicznego pojazdu mogą przeprowadzić zarówno policja, jak i Inspekcja Transportu Drogowego. Brak ważnego przeglądu technicznego wiąże się z mandatem w przedziale od 1500 zł do nawet 5000 zł. W przypadku stwierdzenia poważnych usterek, mogących zagrażać bezpieczeństwu ruchu drogowego, funkcjonariusz może zatrzymać dowód rejestracyjny. Kierowca ma wówczas tydzień na wykonanie niezbędnych badań, aby uniknąć dalszych konsekwencji.
Rządowe propozycje podwyżek i nowych kar
Według danych portalu Rankomat.pl z 2024 roku, koszt przeglądu technicznego kształtował się następująco: 98 zł za samochód osobowy, 62 zł za motocykl lub ciągnik, 153 zł za samochód ciężarowy, a 161 zł za auto z instalacją LPG. Nieoficjalne informacje, na które powołuje się naTemat.pl, wskazują na planowaną podwyżkę opłat o około 20%, co oznaczałoby, że za przegląd samochodu osobowego zapłacimy blisko 117 zł. Ministerstwo Infrastruktury rozważa również wprowadzenie możliwości wykonania przeglądu do 30 dni przed upływem ważności obecnego badania, z zachowaniem pełnego okresu ważności nowego przeglądu.
Szczegółowe propozycje podwyżek kar za spóźniony przegląd, cytowane przez naTemat.pl, prezentują się następująco: wykonanie przeglądu do tygodnia po terminie oznaczałoby 100% naliczonej opłaty, opóźnienie do trzech tygodni – 200% kosztu, a przekroczenie terminu o 90 dni – 300% wartości.
Wstępne doniesienia sugerują, że w 2025 roku kary za brak przeglądu mogą sięgnąć od 3000 zł do nawet 15 000 zł, w zależności od stopnia przekroczenia terminu.
Skala problemu w Polsce
W 2023 roku w Polsce funkcjonowało 2523 okręgowych stacji kontroli pojazdów i 2993 stacje podstawowe. Łącznie ponad 20 milionów pojazdów poddało się okresowym przeglądom, z czego aż 471 tysięcy nie przeszło badań technicznych. Dane policji wskazują, że główne przyczyny wypadków związane ze złym stanem technicznym pojazdów to niesprawny układ kierowniczy, hamulcowy oraz zużyte ogumienie. Problem ten najczęściej dotyczy starszych pojazdów, stanowiących znaczną część polskiej floty.
Jak nowe przepisy wpłyną na mieszkańców naszego regionu? Wiele osób traktuje przegląd jako rutynową czynność, o której łatwo zapomnieć w codziennym pędzie. Zmiany te mogą zmusić nas do większej dyscypliny i dokładniejszego planowania wizyt w stacjach kontroli pojazdów. Konieczność poniesienia znacznie wyższych kar za niedopilnowanie terminu z pewnością wpłynie na domowe budżety wielu rodzin, zmuszając do świadomego zarządzania wydatkami związanymi z utrzymaniem pojazdu.
Redakcja poleca.to donosi, że choć celem jest zwiększenie bezpieczeństwa na drogach, proponowane zmiany mogą stanowić znaczące obciążenie finansowe dla kierowców.