Korki to zmora polskich kierowców, a dane z najnowszego raportu holenderskiej firmy TomTom International BV, specjalizującej się w systemach nawigacyjnych, rzucają nowe światło na to, jak bardzo problem ten dotyka poszczególne miasta. Ku zaskoczeniu wielu, Warszawa nie znalazła się nawet w pierwszej trójce najbardziej zakorkowanych aglomeracji.
Raport analizuje sytuację w 389 miastach na całym świecie, szczegółowo badając czas potrzebny na pokonanie 10 kilometrów w godzinach szczytu. Okazuje się, że to właśnie we Wrocławiu kierowcy spędzają najwięcej czasu w korkach – średnio aż 28,56 minuty na dystansie 10 km. Na kolejnych miejscach podium znaleźli się Poznań (27,04 min) i Łódź (26,06 min).
Warszawa, choć nadal problematyczna, z czasem przejazdu 23,25 minuty na 10 km, znalazła się dopiero na piątej pozycji. W pierwszej dziesiątce najbardziej zakorkowanych miast w Polsce, oprócz wymienionych, znalazły się także Kraków, Bydgoszcz, aglomeracja gdańska (Gdańsk, Gdynia, Sopot), Szczecin, Lublin oraz Białystok.
Jak dowiedział się lokalny portal poleca.to, pomimo znaczących inwestycji w infrastrukturę drogową, wspartych funduszami Unii Europejskiej, które obejmowały modernizację tysięcy kilometrów dróg krajowych, autostrad i tras ekspresowych, problem zatorów wciąż jest palący. Przyczyną tego stanu rzeczy jest nie tylko rosnąca liczba pojazdów – w 2023 roku zarejestrowano w Polsce blisko 27,4 miliona prywatnych samochodów, w porównaniu do 2,3 miliona na początku lat 80-tych – ale także modernizacje prowadzone w godzinach szczytu, ruch wahadłowy i, co gorsza, brak kultury jazdy, w tym ignorowanie zasady jazdy „na suwak”.
Raport TomTom podaje również dane dotyczące rocznego czasu spędzonego w korkach. Mieszkańcy Łodzi tracą w ten sposób średnio 110 godzin rocznie, wrocławianie 107 godzin, a poznaniacy 106 godzin. Choć te liczby są dalekie od światowych rekordzistów, takich jak Lima czy Meksyk, dla polskich kierowców stanowią one znaczące obciążenie czasowe i logistyczne.
Warto zauważyć, że w niektórych miastach odnotowano pewną poprawę w porównaniu do roku 2013. Lepsza płynność ruchu jest widoczna w Warszawie (poprawa o 3 proc.), Bydgoszczy (2,4 proc.) i Krakowie (1,1 proc.). Niestety, w Katowicach sytuacja uległa pogorszeniu, a czas przejazdu wydłużył się o 3,7 proc.